piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 2

Obudziłam się około południa strasznie zmęczona i poobijana. Wokół mnie kręcił się lekarz razem z moją matką.
-Nic mi nie jest.. Dajcie mi spokój..- Odpychałam ich od siebie. Nie chciałam z nikim rozmawiać.
-Emeli kto ci to zrobił? - Pytała matka zdenerwowana.
-Nikt, nie pamiętam. Możecie wyjść?- Rozglądałam się po pokoju. Wzrok zawiesiłam na oknie. Za nim zauważyłam że na drzewie siedzieli dwaj mordercy. A jednak mi się nie przywidziało.
Lekarz z matką wyszli z mojego pokoju zawiedzeni moim brakiem chęci do rozmowy. Szybko wstałam z łóżka, wzięłam mój laptop i go otworzyłam. Zanim się włączył zdążyłam wstać. Zorientowałam się, że stoję w samych majtkach i staniku, więc  zamknęłam drzwi i ubrałam się w  grubą bluzę oraz leginsy. Wróciłam do łóżka i wpisałam na necie 'Jeff The Killer' weszłam w pierwszy link. Zaczęłam czytać.
Po skończeniu nowej lektury wpisałam drugie hasło, tyle że już na tej stronie, na której byłam.
Klikałam na klawiaturze poszczególne litery tworząc hasło ' Eyeless Jack'.
Również wciągnęłam się w lekturę, by cokolwiek o nich wiedzieć. Gdy skończyłam czytać, wyłączyłam laptopa. Nagle ktoś dobijał się do mojego okna. Tak, okna. To dziwne, bo mieszkam na 1 piętrze.
Wstałam, podeszłam i otworzyłam je. Do mojego pokoju weszli obaj panowie.
Jeff od razu rzucił się na moje łóżko rzucając pod nosem 'cześć'.
Jack jednak podszedł, przytulił mnie.
-Jak się czujesz Emely...- Nagle się zawiesił, bym znów na niego nie nakrzyczała.Uśmiechnęłam się delikatnie, wzięłam długopis i napisałam mu na ręce imię 'Emeli' , by zapamiętał.On powtórzył pytanie.- Jak się czujesz Emeli?
-Dobrze, dziękuję za troskę.- Odpowiedziałam i od razu usiadłam na krześle.
-Czemu masz takie ślady na ciele? - Zapytał znów Jack.
-Bo.. A z resztą co to? Jakiś wywiad?- Zawiesiłam wzrok na Jeffie, który spoglądał do moich szafek.- Możesz nie szperać mi po szafach?
-Ty w moich grzebałaś, więc ja też mogę. - Odpowiedział mi Jeff, po czym wyciągnął stanik i założył sobie na głowę.- Bardzo dziwna czapka.
Mina mi spoważniała, wstałam, podeszłam i zdjęłam mu stanik  z głowy. Włożyłam go do szafki. Jeff chwycił mnie w biodrach i położył na łóżku.
-Masz nerki prawa? - Trzymał moje ręce i nogi tak mocno, że ojciec nie dorównywał mu do pięt. Zaczęłam się szarpać. Nigdy nie lubiłam tak leżeć. On chyba nie zwracał na mnie  uwagi.. - Jack, chodź, musimy to zakończyć.
-Co? Przecież nic nie powiedziała.. Jeff dajmy jej czas..- Bronił mnie Jack, ja całkiem nie wiedziałam o co chodzi. Jeff wstał ze mnie dając mi w twarz. Podniosłam się i milczałam.
-Jack, ona nas wyda. I nosiła moją bluzę..-Oburzał się Jeff- Poza tym jest jakaś psychiczna. Nie przepadam za nią. Jestem głupi że jej wczoraj nie dobiłem..
Spojrzałam na nich i coś zakuło mnie w środku.
-To dobij. Proszę bardzo, czekam.- Odpowiedziałam po chwili ciszy.
Oni dwaj chyba się przyjaźnili, bo działali w zgodzie.
-Dobra. Bardzo chętnie.- Jeff odwrócił się w moją stronę. Zaczęła mu drgać ręka i lewe oko. W ręce trzymał nóż i zmierzał w moją stronę. Nagle Jack usiadł przede mną łapiąc mnie za rękę, by upewnić się, że jestem tuż za nim.
-Zostaw ją Jeff.. Ona nic nie powie. Proszę.- Tłumaczył się Jack.
Jeff zrezygnowany schował nóż i wyszedł. Nie wiem gdzie poszedł, byłam skupiona na Jacku.
-Eme nie martw się, daj mu trochę czasu. Tylko nikomu nie mów.. - Pocałował mnie w czoło i wyskoczył z okna. Potem zniknął. Wstałam leniwie i zamknęłam je. Otworzyłam drzwi zmierzając po schodach na dół. Mamy i lekarza nie było. Ojca też nie słyszałam.
Przeszłam przez salon dostając się do kuchni, skąd wzięłam butelkę wody i wróciłam do pokoju. Ku mojemu zdziwieniu siedział tam ojciec.
Rozejrzałam się panicznie po pokoju i znalazłam nóż, który zostawił Jeff. Odstawiłam butelkę na ziemię i podbiegłam do szafki chowając narzędzie zbrodni wielu ofiar do szafki. Nim się zorientowałam ojciec stał już obok mnie. Szarpnął za ramię przewracając na ziemię. Mimo iż było mi tak niedobrze, on miał 'ochotę'.
Rozebrał się jak i również mnie. Nie miałam siły się bronić. Bolał mnie brzuch, ale szarpałam się. Znów we mnie wszedł.
Cały ten koszmar przez okno widział Jeff i Jack, którzy wrócili się po nóż. Niestety, nie zareagowali. Czekali aż będę sama w pokoju.
Po godzinie ojciec wyszedł zostawiając mnie całkiem nagą na łóżku. Ubrałam się w to co miałam na sobie wcześniej. Wyciągnęłam z szafki nóż Jeffa i usiadłam w koncie pokoju. Podciągnęłam rękaw, cięłam głębokie rany. Następnie przyłożyłam nóż do gardła, byłam  gotowa odebrać sobie życie, by ten koszmar się nie skończył.
W ostatniej chwili Jack rozbił szybę i wszedł do środka, podbiegł do mnie zabierając mi nóż i rzucając go Jeffowi, który wszedł jak Król, zlizał krew z noża i zamknął drzwi na klucz, by czasem ojciec się nie wrócił. Jack spojrzał na mnie panicznie, nie wiedział co ma ze mną zrobić. Jeff rzucił tylko.
-Co on Ci zrobił?
Nie odpowiedziałam, byłam przekonana, iż o tym wie, tyle że chce usłyszeć to z moich ust.On powtórzył pytanie kucając przy mnie.
-Co on Ci zrobił? Jak to się nazywa? Jakaś nowa zabawa?
Spojrzałam na niego i strzeliłam mu plaskacza, on złapał moją rękę i  wykręcił ją. Jack zaczął od razu go szarpać, by mnie puścił. Ten wypuszczając powietrze z ust uczynił prośbę przyjaciela. Spojrzał mi w oczy i bezczelnie zaczął się śmiać.
-Masz bardzo ładne ciało.- Dodał nadal patrząc mi w oczy.
-Odwal się. - Splunęłam mu na twarz i skuliłam się bardziej.Jeff starł z twarzy moją ślinę i chciał mnie uderzyć, jednak Jack stanął w mojej obronie. Zaczęli się szarpać na środku mojego pokoju. Ja płakałam skulona w kącie.
-Przestańcie ! - Krzyknęłam po chwili, gdy Jeff dusił Jack'a na ziemi.
Wstałam i podeszłam do nich by ich rozdzielić. Zrobiło mi się słabo i upadłam na plecy Jeffa. On bezczelnie zrzucił mnie z siebie. Jack złapał mnie w ostatniej chwili i wtulił w siebie. Był naprawdę bardzo kochany.
-Jeff, proszę Cię, musimy ją zabrać do Ciebie.
-No dobra. Wezmę ją, ty weź jej jakieś ubrania czy tą dziwną czapkę.-Odpowiedział ubłagany Psychopata.
-To stanik Jeff.. To się na klatę zakłada..- Tłumaczył mu Zamaskowany.
-Dobra, nieważne. - Jeffowi było głupio, że nie wiedział co to stanik, ale to nie pierwsza rzecz, o której nie wiedział.Wziął mnie na ręce i usiadł się na łóżku. Jack w tym czasie wziął tą samą torbę co ostatnio i pakował do niej moje ubrania. Nagle w mgnieniu ona wszyscy 'wyparowaliśmy' z mojego pokoju. Do drzwi dobijał się ojciec..

***
Gdy dotarliśmy do piwnicy Jeffa, postawił mnie na ziemi i wszedł do środka. Jack poprawił torbę na ramieniu i wziął mnie na ręce zanosząc do środka. Posadził mnie na kanapie i zaczął opatrywać moje rany. Jeff śmiał się pod nosem.
-Dlaczego on Cię gwałci,Eme? - Zapytał Jack po chwili. Było widać, że jest bardziej rozeznany w problemach ludzi niż Jeff.
-Dlaczego Eme?- Zapytałam zdziwiona.
-Nie mam pamięci do imion, Eme to skrót od Twojego imienia i od mojej wersji Twojego imienia. Tak mi łatwiej. - Wytłumaczył jak jakiś filozof.
-Aha, okej.- Odparłam.- Nawet fajnie.. Eme..
Jeff milczał, czekał na wytłumaczenie słowa 'gwałt'.Jack jednak powtórzył pytanie.
-Dlaczego on Cię zgwałcił?
Nie odpowiedziałam. Było mi ciężko.
-A co to gwałt?- Palnął Jeff po chwili.
-To co robił ten facet naszej Eme.- wytłumaczył mu Jack.
-Też chcę spróbować, ona ma fajne ciałko. I ona jest Twoja, nie nasza.- Odparł Jeff.
-Mało ważne, musisz mi pomóc jej bronić. Nie możemy pozwolić by ten pedofil ją znów dotknął.-Dodał Jack.- A no i pedofil to facet który zachowuje się jak koleś który bawił się Eme.- Wyprzedził odpowiedź na jeszcze nie zadane pytanie.
-Aha, no dobra.To kiedy też mogę popróbować? - Zapytał Jeff uśmiechając się do mnie szyderczo.
-Jeff.. Nigdy. -Dodał stanowczo Jack.- Nie zrobimy jej tego. Bynajmniej nie ja.
Brunet wstał i położył mnie na kanapie, przykrył kocem i stwierdził, że muszę odpocząć. Sam wyszedł do lasu pomyśleć.
Zostałam sam na sam z Jeff'em. Obawiałam się tylko tego, by nie podszedł i nie pobawił się w mojego ojca.
Ten jednak kucnął przede mną, popatrzył na mnie, odkrył i przyglądał się moim blizną na brzuchu.
-Masz fajny brzuch. Taki miękki. -Stwierdził dusząc mnie po nim.
-Auć, zostaw mnie. - Podniosłam się i zabrałam z siebie jego łapska.- Nie dotykaj mnie.
-Dobrze, wybacz. Przepraszam.- Przewrócił oczami Jeff.- A może mogę wypróbować?- Po czym się uśmiechnął.
Miał wtedy tak zajebisty wyraz twarzy, że chyba bym się zgodziła, jednak wiem co za tym idzie..
-Nie, fuj. Z Tobą, nigdy. - Odparłam dając mu plaskacza.
-Możesz przestać mnie bić? -On mi oddał w formie spoliczkowania.
-Nie. Bo to nie ja  biję kobiety. - Znów strzeliłam mu w twarz.
Jeff nagle pochylił się nade mną , miałam wrażenie, że zaraz coś się stanie. On cmoknął mnie w czoło i  wyszedł za Jack'iem. Zostałam sama. Wstałam, by rozejrzeć się po piwnicy Jeffa. Nagle za szafką zauważyłam drzwi. Delikatnie rozsunęłam ją i kopnęłam w drzwi, by się otworzyły. Chwyciłam za klamkę, okazało się, że jest otwarte. Cofnęłam się po latarkę i zeszłam na dół całkiem boso.
Doznałam szoku...
Moim oczom ukazał się...





~/Eme. ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz