Kolejny dzień i znów to samo.
Po skończonych zajęciach w szkole wracałam do domu.
By zapobiec spotkaniu z ojcem wędrowałam na górę do swojego pokoju pod pretekstem zadania domowego lub po prostu wracałam strasznie późno do domu.
Nie twierdzę, że jestem jakąś prymuską, ale tępa też nie jestem. Idzie mi w szkole dość dobrze. Ważne, żeby przejść do następnej klasy.
Tego dnia, jaki i poprzedniego, jak i dwa dni wcześniej wróciłam o normalnej porze, gdyż po praktykach byłam zmęczona i głodna. Przez dwa dni był spokój, nic się nie działo. Straciłam czujność.
Siedziałam w swoim pokoju skupiona nad książką gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Przekonana, że to mama z kolacją rzuciłam oschłe 'wejdź'.. Żałuję tego, gdyż nie była to matka, jednak ojciec.
Zamknął drzwi na klucz i zaczął rozpinać spodnie.
-Tato,nie proszę, mam dużo nauki.- Błagałam wstając z krzesła i kierując się w jakieś bezpieczne miejsce w moim pokoju.
-Nie dziś, Maleńka. Rozbieraj się, chyba że wolisz bym ja to zrobił.- Mówił spokojnie tym ciężkim głosem. Był jedyną osobą której się bałam..
-Tato, proszę... - Czułam, że do oczu znów napływają mi łzy. On jednak nie ugięty już bez spodni i bokserek 'rzucił' się w moją stronę i przewrócił na łóżko, szarpałam się, wyrywałam jednak na marne. Pedofil przywiązał mnie do łóżka paskiem od spodni a nogi przytrzymał swoimi nogami. Zaczął od rozbieranki. Najpierw poszła moja bluzka, następnie spodenki wraz z majtkami. Nienawidziłam tego widoku, jak i swojego ciała. Wszędzie gdzie się dało miałam blizny po nożu, jednak nie zabiłam się, jeszcze.
Ojciec nie patrząc mi w oczy wszedł we mnie i poruszając najszybciej jak mógł zaciskał swoje łapska na moich piersiach. Zawsze powtarzał, że to on jest moim Panem i mam robić co zapragnie. Nic nie mogłam zrobić. Na świecie byłam całkiem sama, opuszczona przez świat. Heh, zabawne. Tak naprawdę nie chciałam nikogo przy sobie. Dla mnie było dobrze tak jak było. Bo i tak nigdy nic się nie zmieni. Trzeba przyzwyczaić się do tego, co jest.
Cała ta 'akcja' trwała około godziny. Ojciec zadowolony wyszedł ze mnie spuszczając się na podłogę i ubierając się po drodze. Rozwiązał moje ręce i wyszedł śmiejąc się pod nosem. Ja w mgnieniu oka poszłam pod prysznic, by zmyć z siebie ten wstyd i zachować resztki godności jakie mi pozostały. Potem ubrałam grubą bluzę kupioną na wyprzedaży i dresy. Zamknęłam się w pokoju i do końca dnia siedziałam w koncie poprawiając stare blizny nożem. Miałam już dosyć..
Czy może być jeszcze gorzej? A może chociaż na chwilkę pojawi się iskra nadziei?
~/Eme ♥
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz