-Chwila.. To ja mam jeszcze siostrę?!- Krzyknęłam.. Ta wiadomość mną wstrząsnęła.
Co jeszcze ciekawego wydarzy się w moim życiu? Strasznie kocham Jeffa, ale wolałabym wrócić do normalnego życia.
Było spokojnie, bez tego dynamicznego tłoku, który z każdym kolejnym dniem nosił nowe zagadki.
Jeszcze kilka godzin temu przespałam się z Jack'iem, Jeff próbował mi się oświadczyć, a tu nagle przychodzi jakaś niska szkarłatnowłosa dziewczynka i twierdzi, że jest moją siostrą.
Okey, rozumiem. Po tym, co przeżyłam w ostatnim czasie jestem w stanie wyobrazić sobie praktycznie wszystko. Jeff miał wielu wrogów i zawsze zdarzy się coś i zjawi się ktoś, kto będzie chciał się go pozbyć, więc ten chłopak (dość przystojny) mnie nie zdziwił.
Ale ta dziewczynka? Że what?
Gdy czytałam ten list, miałam wrażenie, że to jakieś jaja.
List zaadresowany do mojej matki. Z użyciem wszystkich jej imion oraz panieńskiego nazwiska.
Osoba w liście wyrażała smutek po stracie mojej matki, jako jak widać swej Kochanki. Data, kiedy Matka zdradziła Ojca, zgadzała się z tym, kiedy miałam rok.
Co to miało w ogóle być?!
Nie wierzę.
-Możemy porozmawiać?- Z myśli wyrwał mnie delikatny głos tej młodej.
-Eem.. My? Eem.. Ale, że teraz tak? Eem..- Popatrzyłam się na Mojego Ukochanego, który jak widać był przeciwny, by ta dwójka mogła wejść do mojego domu, a co gorsza wyciągać od nas jakiekolwiek informacje.Jednak to nie chodziło o niego. To chodziło o mnie. Zawsze chciałam mieć siostrę, co najlepsze młodszą.- Dobrze wejdź.
-Co?!- Krzyknął Jeff, który już po chwili zwijał się z bólu.
-A.. Czy Jai też może?- Zapytała niepewnie. Nagle za nią zjawił się ON. Jego czekoladowe oczy wpatrywały się we mnie co wywołało w moim brzuchu dziwne uczucie.
-T..Tak.- Odparłam spuszczając głowę. Zarumieniłam się? Że co?
Zauważyłam jednak nienawiść, jaka ogarnęła Jeffa.
Mimo to, postanowiłam zrobić coś na własną rękę.
Wpuściłam Rudą dziewczynkę i jej chłopaka, sama kierując Jeffa do salonu.
Tam usadziłam go na kanapie i poszłam po apteczkę.
Chłopak-duch praktycznie dobrze się już czuł, jakby był to tylko chwilowy, przejściowy ból. No tak, w końcu był duchem.
Dziwne, że w ogóle oberwał.
-Więc, kim jesteś?- Przerwałam niezręczną ciszę kierując pytanie do mojej ''siostry''.
-Nazywam się Nanase Mia Rose, ale wszyscy w Podziemiu mówią na mnie Nansy.-Mówiła, jednak kontynuowała nie dopuszczając mnie do słowa.- I mam 17 lat, nie jestem dzieckiem, za jakie mnie uważasz.
Zatkało mnie. Skąd wiedziała, co myślę.
-Nie wiem o czym mówisz..- Próbowałam się jakoś z tego wymigać, jednak ''Nansy'' kontynuowała gadkę.
-Nie kłam, jesteś przewidywalna.- Wyjaśniła.
Zarumieniłam się, na co chłopak tej małej się zaśmiał.
-Masz do niej jakiś problem Gnoju?!- Zaczął sapać Jeff, jak widać przykuty do sofy.
-Mam, spory.- Odparł krótko.
-No słucham.- Wpadłam im w rozmowę.
Oboje popatrzyli na mnie, jak na idiotkę. Mówiłam dalej.
-No słucham, co masz do mnie?
-Od czego zacząć?- Zaśmiał się.
-Od czego zechcesz.- Przewróciłam oczami. Ta dwójka zaczynała mnie denerwować, i niby miałam spędzić z nimi resztę życia? NIGDY.
-Więc, zacznę od tego, że współczuję Ci ojca, jakiego miałaś, chociaż należało Ci się. Drugie, to współczuję Ci życia z takim idiotą, jakim jest Twój chłopak. Trzecie, to zachowujesz się jak szmata, więc Tobie też współczuje. No, i mógłbym tak wymieniać dalej, ale nie o mnie tu chodzi.- Dokończył.
Zaszokował mnie.
Skąd on on tym do cholery jasnej wiedział?!
Milczałam.
-Tak jak myślałem, nie mamy czego tutaj szukać Księżniczko, chodźmy.- Dodał po chwili.
-Księżniczko? HAHAHAHAHA żałosne, chociaż pasuje. Księżniczka i Książę wielkiego Obciachu. Ty, gnoju nawet się bić nie umiesz. W sumie nigdy nie umiałeś. A ona? Dziecko i tyle.- Wyskoczył po chwili Jeff.
Co mu odwaliło?
-Jeff, przestań.- Odparłam ocierając oczy.
-Ty przestań się w końcu mazać, ciągle tylko albo ryczysz, albo się tniesz. Przestań w końcu, mam tego już dość!- Wykrzyczał.
Popatrzyłam na niego zaskoczona. Nigdy nie znałam go od tej strony. Było mi wstyd. Bałam się, właściwie sama nie wiem czego.
Uciekłam z tamtego pokoju, nie chciałam dłużej tam być.
Wbiegłam do łazienki zamykając za sobą drzwi.
Usiadłam na ziemi w kąciku i zaczęłam płakać.
Wiedziałam, że coś robię w naszym związku źle, że w ogóle robię coś źle.
Wtedy przez drzwi wszedł on.
-Czemu płaczesz?- Zapytał. Niby niewinnie, jednak z troską w głosie.
-Nie płaczę przecież.- Przewróciłam oczami ocierając je rękawem.
-Nie kłam.- Wtedy on kucnął przy mnie.- Nie przedstawiłem się, jestem Jai.Nie wiem czy wiesz, ale od września mieliśmy chodzić razem do klasy. Niestety, nie doszło do tego.- Wtedy on przewrócił oczami.
-Na prawdę?- Zapytałam. Zaszokował mnie. To było, serio dziwne.
-Prawdę mówię. No już, wstawaj i się nie maż. Bo do takiej dziewczyny płacz nie pasuje.- Wtedy się uśmiechnął. Oszałamiający widok.
Wstałam spuszczając głowę.Wyszłam z łazienki a Jai wyszedł za mną.
Nagle usłyszałam krzyk.
Zbiegłam na dół i zauważyłam, jak rozwścieczona Nansy siedzi na Jeffie i tłucze go pięściami.
Pisknęłam, następnie zasłoniłam zdziwiona twarz rękami.
Jai roześmiał się i podszedł do Szkarłatnowłosej.
Dokładnie obserwowałam Jeffa. Trzymał swoje ręce na jej biodrach i wręcz dawał się bić.
Demon chwycił dziewczynę pod pachami i podniósł bez najmniejszego wysiłku, jakby była lekka jak piórko.Przewróciłam oczami, następnie usiadłam się na fotelu, z dala od Jeffa. Jak na dziś, pokazał jaki jest, mam go dość.
Nansy usiadła Jai'owi na kolanach, na co ten się uśmiechnął.
-Więc, co tutaj robisz? Bo na pewno nie jesteś z Ziemi.Mówiąc prościej.- Zaczęłam rozmowę.
-Przybyłam zacząć normalne życie w nienormalnym świecie z moją siostrą i matką.- Wyjaśniła opierając się na Jai'u.
Drażniło mnie to. Ja nigdy nie siedziałam tak z chłopakiem. I to bez jego niezadowolenia. Bo przecież Jai to lubił prawda?
A może nie?
Nieważne, o czym ja myślę. Eh.
-Więc chcesz tutaj zamieszkać?- Pytanie retoryczne?
-Jeśli tego chcesz.
-Wiesz, dawno nikogo tu nie było, dom jest zaniedbany, bo mnie praktycznie w nim nie ma, a matka przychodzi tylko na noc, jeśli chcesz tu zamieszkać, to spoko, nic do tego nie mam, tylko licz sie z tym, że nie za często kogoś tu spotkasz.
-Czaję- Puściła mi oczko. Jeff poprawił się na kanapie, jakby chciał dać znak, że też tu jest.
W pewnej chwili na dół w samych spodniach (bokserkach też) zszedł Jack. Popatrzył na nas i przywitał się poprawiając włosy. Podszedł do lodówki i wyciągnął z niej posiłek dla siebie- nerki. Zjadł je niemalże od razu.
Wszyscy bacznie obserwowaliśmy jego ruchy.
Podszedł do nas, ukłonił się przed Nansy i przedstawił, następnie zmierzył Jai'a. Usiadł obok Jeffa i szepnął mu coś na ucho, potem wraz z Jeffem opuścili salon. Szczerze? To nawet i lepiej.
Nansy była Jack'iem zafascynowana. Dokładnie przyglądała się każdemu ruchowi chłopaka i odprowadziła go nawet wzrokiem.
- To może ja pokażę Ci pokój.- Wpadłam z tekstem w pewnej chwili. Nie miałam z nią zbytnio tematów do rozmowy, bynajmniej obawiałam się nich przy Jai'u.
W głowie jednak miałam do niej miliard pytań, jak nie więcej.
-Hai!- Krzyknęła dziewczyna i podniosła się z kolan chłopaka. Ten przeciągnął się i również wstał. Wrócił na dwór po walizkę dziewczyny i podążył za nami, do wolnego pokoju, który mieścił się naprzeciwko mojego.
Drzwi od mojego pokoju (spalonego rzecz jasna) był uchylone, wiec Nansy doskonale widziała w jakich warunkach korzystam z pokoju.
-Może zamienimy się pokojami?- Wyrwała się nagle.
-C..Co? Ale po co?- Zdziwiłam się.
-Tak o, przecież to Twój dom, zasługujesz na lepsze warunki.- Uśmiechnęła się.
-Lubię mój pokój takim, jaki jest.- Wyjaśniłam pokazując dziewczynie jej nowy room.
Była zafascynowana, co chwilę pytała do czego służą poszczególne przyrządy. Bardzo chętnie jej wszystko wytłumaczyłam, pokazałam do czego służy i pomogłam się ogarnąć.
Chłopak Nansy przyglądał nam się z przyjaznym uśmiechem. Jak widać w końcu widział Nansy szczęśliwą, ale tak na prawdę.
W tym właśnie momencie, usłyszałam głos Jack'a.
-Nansy, chodź na chwilkę, coś Ci pokażę. Ale przyjdź sama, to niespodzianka.
Wtedy Nansy wybiegła z pokoju, a ja z Jai'em zostaliśmy w nim zamknięci.
*Przejdźmy do perspektywy Jeff'a *
Muszę przyznać, ten pomysł, na który wpadłem razem z Jack'iem, był świetny.
Ta nowa laska była niczego sobie, powiem, że wręcz świetna i urocza, jednak wkurwiała mnie.
Denerwowało mnie w niej praktycznie wszystko. Od twarzy zaczynając, na wnętrznościach kończąc.
Musiałem dać nauczkę Temu Gnojkowi, za to, że zjawił się u Eme w domu! Jakby nigdy nic..
Nanase z lekka się przeraziła, gdy Eme wraz z Tym Gnojem zostali zamknięci w pokoju a ona wciągnięta do pokoju Emeli, gdzie wydarzyło się tak wiele.
Tyle przelanej krwi, tyle przyjemności, tyle sprzeczek. Tyle wspomnień.
Jeff, przestań marzyć.
-Jeff, musimy zabrać sie do roboty, zaraz mi ucieknie!- Krzyczał Jack, który właśnie powalił dziewczynę na kolana. Przytrzymał jej ręce tak, by mu nie uciekła.
Wyciągnąłem nóż, by choć trochę się zabawić.
Najpierw rozciąłem tą czarną bluzę, którą na sobie miała.
Ona się zarumieniła. Co to miało być?
Następnie poszła jej sukienka. Ona zapiszczała.
Dziewica..
To było czuć z daleka..
Właśnie klęczała przede mną w samej bieliźnie. Trzeba coś z tym zrobić.
-Nie bój się Maleńka, Wujek Jeff da Ci porządną lekcje.- Wydukałem, patrząc bez żadnych emocji na jej twarz. Rozpiąłem spodnie, spuszczając je do kostek razem z bokserkami.
Nanase niemal od razu musiała zabrać się do roboty.
Płakała, co sprawiało mi przyjemność.
-Pomogę Ci, bo widzę, że Ci się do buźki nie mieści.- Odparłem rozcinając jej policzki.
Cierpiała, co sprawiło mi przyjemność. Jack milczał.
-No co stary? Czas się rozerwać. Bo zabawa w miłość mi się znudziła.- Zaśmiałem się.
-Przesadzasz Jeff, co ona Ci zrobiła?- Zaczął jej bronić.
-Oj daj spokój. Martwa nie będzie pamiętać.
Wtedy Jack zamilkł. Było mu jej szkoda? No a mi? Wcale.
Gdy Nanase miała już rozcięte policzki, znów zabrała się do roboty, z moją jednak pomocą. Sama nie chciała być posłuszna.
Dziwi mnie, czemu się nie broniła.
Może nie było przy niej jej duszka? Ojoj, biedna.
Gdy już znudziło mi się, to co robiła, założyłem bokserki i zapiąłem spodnie. Wtedy wraz z Jack'iem położyliśmy ją na łóżku, gdzie niemal od razu była przywiązana.
Tam zacząłem ją bić.
Tak, bić.
Kilka sierpowych a jej idealna twarz nie była już taka idealna.
Następnie kopałem ją po brzuchu, rozcinając jej skórę w kilku miejscach.
Gdy już zaczęła mi sie podobać, chciałem to zakończyć.
-Jeff, dość już. Dajmy jej spokój.- Przerwał mi Jack.
-Ja się stąd wynoszę.-Dodał.
-Tchórz! -Krzyknąłem, jednak Jack opuścił już pokój.
Chciałem jeszcze się zabawić, w końcu nie można przepuścić takiej okazji.
Rozciąłem jej majtki, następnie zdjąłem swoje spodnie.
Potem stała się już wiadoma rzecz.
~*~
Po całym zdarzeniu, zauważyłem, że bransoletka, jaką dziewczyna miała na ręce zaczęła świecić, a ona płakała.
Wystraszyłem się, gdy nagle w drzwiach stanął Hades.
-Tatusiu.. Ja nie chcę tu zostać..- Płakała i dławiła się łzami.
Wyciągnąłem nóż w obronie własnej, jednak Hades sie odezwał z nienawiścią w głosie.
-Schowaj ten nóż głupcze, mogę się Ciebie pozbyć jednym kiwnięciem. A teraz wynoś się, zanim zrobię to, co powiedziałem,
Przestraszyłem się. Uciekłem przez okno, by nic mi sie nie stało.
*Wróćmy do perspektywy Nansy*
To było okropne!
Wszystko mnie bolało, a co najlepsze- on mnie ohańbił w najgorszy możliwy sposób.
Wtedy wszedł Tatuś.
-Tatusiu.. Ja nie chcę tu zostać..- Płakałam, dławiłam się łzami. Miałam dość. Chciałam wrócić do Podziemia, do Maxa. Chciałam wrócić tam z Jai'em.
Wtedy właśnie Jeff wyciągnął nóż,jakby chciał się bronić. Tatuś jednak odezwał się poważnie, jak zawsze.
-Schowaj ten nóż głupcze, mogę się Ciebie pozbyć jednym kiwnięciem, A teraz wynoś się, zanim zrobię to, co powiedziałem.
Jeff wystraszony uciekł przez okno, a Tatuś niemal od razu rozwalił sznur, którym zostałam przywiązana.
-Gdzie Jai? Miał Cię chronić!
-N..Nie wiem..-Wydukałam.
Wtedy Tatuś rzucił mi jakąś koszulkę, którą założyłam na siebie niemal od razu.
Była o dużo dłuższa, niż mogłam się spodziewać.
-Kurwa. Córeczko, teraz niestety nie mogę dłużej zostać, jednak wrócę. Zobaczymy, co zrobimy z tym gnojem. Nie mam tu zbyt dużo siły, więc przykro mi, nie pomogę Ci teraz.
Jednak nie martw się, Jai Ci pomoże, zaraz powinien tu być.
Wtedy Tatuś zniknął.
Siedziałam sama, patrzyłam za okno i zastanawiałam się, czy może nie uciec.
W końcu on zrobił coś najgorszego.
Gdy o tym myślę, przechodzą mnie ciarki.
Dlaczego.. Dlaczego ja?
Wtedy do pokoju wszedł Jai.
Patrzył na mnie zaszokowany. Nie wiedział co ma powiedzieć.
Ja również..
[*]
Jest 12 :)
Myślę, że się spodoba.
Co myślicie o Jeffie? :3
Pozdrawiam.
~/Eme.
Co jeszcze ciekawego wydarzy się w moim życiu? Strasznie kocham Jeffa, ale wolałabym wrócić do normalnego życia.
Było spokojnie, bez tego dynamicznego tłoku, który z każdym kolejnym dniem nosił nowe zagadki.
Jeszcze kilka godzin temu przespałam się z Jack'iem, Jeff próbował mi się oświadczyć, a tu nagle przychodzi jakaś niska szkarłatnowłosa dziewczynka i twierdzi, że jest moją siostrą.
Okey, rozumiem. Po tym, co przeżyłam w ostatnim czasie jestem w stanie wyobrazić sobie praktycznie wszystko. Jeff miał wielu wrogów i zawsze zdarzy się coś i zjawi się ktoś, kto będzie chciał się go pozbyć, więc ten chłopak (dość przystojny) mnie nie zdziwił.
Ale ta dziewczynka? Że what?
Gdy czytałam ten list, miałam wrażenie, że to jakieś jaja.
List zaadresowany do mojej matki. Z użyciem wszystkich jej imion oraz panieńskiego nazwiska.
Osoba w liście wyrażała smutek po stracie mojej matki, jako jak widać swej Kochanki. Data, kiedy Matka zdradziła Ojca, zgadzała się z tym, kiedy miałam rok.
Co to miało w ogóle być?!
Nie wierzę.
-Możemy porozmawiać?- Z myśli wyrwał mnie delikatny głos tej młodej.
-Eem.. My? Eem.. Ale, że teraz tak? Eem..- Popatrzyłam się na Mojego Ukochanego, który jak widać był przeciwny, by ta dwójka mogła wejść do mojego domu, a co gorsza wyciągać od nas jakiekolwiek informacje.Jednak to nie chodziło o niego. To chodziło o mnie. Zawsze chciałam mieć siostrę, co najlepsze młodszą.- Dobrze wejdź.
-Co?!- Krzyknął Jeff, który już po chwili zwijał się z bólu.
-A.. Czy Jai też może?- Zapytała niepewnie. Nagle za nią zjawił się ON. Jego czekoladowe oczy wpatrywały się we mnie co wywołało w moim brzuchu dziwne uczucie.
-T..Tak.- Odparłam spuszczając głowę. Zarumieniłam się? Że co?
Zauważyłam jednak nienawiść, jaka ogarnęła Jeffa.
Mimo to, postanowiłam zrobić coś na własną rękę.
Wpuściłam Rudą dziewczynkę i jej chłopaka, sama kierując Jeffa do salonu.
Tam usadziłam go na kanapie i poszłam po apteczkę.
Chłopak-duch praktycznie dobrze się już czuł, jakby był to tylko chwilowy, przejściowy ból. No tak, w końcu był duchem.
Dziwne, że w ogóle oberwał.
-Więc, kim jesteś?- Przerwałam niezręczną ciszę kierując pytanie do mojej ''siostry''.
-Nazywam się Nanase Mia Rose, ale wszyscy w Podziemiu mówią na mnie Nansy.-Mówiła, jednak kontynuowała nie dopuszczając mnie do słowa.- I mam 17 lat, nie jestem dzieckiem, za jakie mnie uważasz.
Zatkało mnie. Skąd wiedziała, co myślę.
-Nie wiem o czym mówisz..- Próbowałam się jakoś z tego wymigać, jednak ''Nansy'' kontynuowała gadkę.
-Nie kłam, jesteś przewidywalna.- Wyjaśniła.
Zarumieniłam się, na co chłopak tej małej się zaśmiał.
-Masz do niej jakiś problem Gnoju?!- Zaczął sapać Jeff, jak widać przykuty do sofy.
-Mam, spory.- Odparł krótko.
-No słucham.- Wpadłam im w rozmowę.
Oboje popatrzyli na mnie, jak na idiotkę. Mówiłam dalej.
-No słucham, co masz do mnie?
-Od czego zacząć?- Zaśmiał się.
-Od czego zechcesz.- Przewróciłam oczami. Ta dwójka zaczynała mnie denerwować, i niby miałam spędzić z nimi resztę życia? NIGDY.
-Więc, zacznę od tego, że współczuję Ci ojca, jakiego miałaś, chociaż należało Ci się. Drugie, to współczuję Ci życia z takim idiotą, jakim jest Twój chłopak. Trzecie, to zachowujesz się jak szmata, więc Tobie też współczuje. No, i mógłbym tak wymieniać dalej, ale nie o mnie tu chodzi.- Dokończył.
Zaszokował mnie.
Skąd on on tym do cholery jasnej wiedział?!
Milczałam.
-Tak jak myślałem, nie mamy czego tutaj szukać Księżniczko, chodźmy.- Dodał po chwili.
-Księżniczko? HAHAHAHAHA żałosne, chociaż pasuje. Księżniczka i Książę wielkiego Obciachu. Ty, gnoju nawet się bić nie umiesz. W sumie nigdy nie umiałeś. A ona? Dziecko i tyle.- Wyskoczył po chwili Jeff.
Co mu odwaliło?
-Jeff, przestań.- Odparłam ocierając oczy.
-Ty przestań się w końcu mazać, ciągle tylko albo ryczysz, albo się tniesz. Przestań w końcu, mam tego już dość!- Wykrzyczał.
Popatrzyłam na niego zaskoczona. Nigdy nie znałam go od tej strony. Było mi wstyd. Bałam się, właściwie sama nie wiem czego.
Uciekłam z tamtego pokoju, nie chciałam dłużej tam być.
Wbiegłam do łazienki zamykając za sobą drzwi.
Usiadłam na ziemi w kąciku i zaczęłam płakać.
Wiedziałam, że coś robię w naszym związku źle, że w ogóle robię coś źle.
Wtedy przez drzwi wszedł on.
-Czemu płaczesz?- Zapytał. Niby niewinnie, jednak z troską w głosie.
-Nie płaczę przecież.- Przewróciłam oczami ocierając je rękawem.
-Nie kłam.- Wtedy on kucnął przy mnie.- Nie przedstawiłem się, jestem Jai.Nie wiem czy wiesz, ale od września mieliśmy chodzić razem do klasy. Niestety, nie doszło do tego.- Wtedy on przewrócił oczami.
-Na prawdę?- Zapytałam. Zaszokował mnie. To było, serio dziwne.
-Prawdę mówię. No już, wstawaj i się nie maż. Bo do takiej dziewczyny płacz nie pasuje.- Wtedy się uśmiechnął. Oszałamiający widok.
Wstałam spuszczając głowę.Wyszłam z łazienki a Jai wyszedł za mną.
Nagle usłyszałam krzyk.
Zbiegłam na dół i zauważyłam, jak rozwścieczona Nansy siedzi na Jeffie i tłucze go pięściami.
Pisknęłam, następnie zasłoniłam zdziwiona twarz rękami.
Jai roześmiał się i podszedł do Szkarłatnowłosej.
Dokładnie obserwowałam Jeffa. Trzymał swoje ręce na jej biodrach i wręcz dawał się bić.
Demon chwycił dziewczynę pod pachami i podniósł bez najmniejszego wysiłku, jakby była lekka jak piórko.Przewróciłam oczami, następnie usiadłam się na fotelu, z dala od Jeffa. Jak na dziś, pokazał jaki jest, mam go dość.
Nansy usiadła Jai'owi na kolanach, na co ten się uśmiechnął.
-Więc, co tutaj robisz? Bo na pewno nie jesteś z Ziemi.Mówiąc prościej.- Zaczęłam rozmowę.
-Przybyłam zacząć normalne życie w nienormalnym świecie z moją siostrą i matką.- Wyjaśniła opierając się na Jai'u.
Drażniło mnie to. Ja nigdy nie siedziałam tak z chłopakiem. I to bez jego niezadowolenia. Bo przecież Jai to lubił prawda?
A może nie?
Nieważne, o czym ja myślę. Eh.
-Więc chcesz tutaj zamieszkać?- Pytanie retoryczne?
-Jeśli tego chcesz.
-Wiesz, dawno nikogo tu nie było, dom jest zaniedbany, bo mnie praktycznie w nim nie ma, a matka przychodzi tylko na noc, jeśli chcesz tu zamieszkać, to spoko, nic do tego nie mam, tylko licz sie z tym, że nie za często kogoś tu spotkasz.
-Czaję- Puściła mi oczko. Jeff poprawił się na kanapie, jakby chciał dać znak, że też tu jest.
W pewnej chwili na dół w samych spodniach (bokserkach też) zszedł Jack. Popatrzył na nas i przywitał się poprawiając włosy. Podszedł do lodówki i wyciągnął z niej posiłek dla siebie- nerki. Zjadł je niemalże od razu.
Wszyscy bacznie obserwowaliśmy jego ruchy.
Podszedł do nas, ukłonił się przed Nansy i przedstawił, następnie zmierzył Jai'a. Usiadł obok Jeffa i szepnął mu coś na ucho, potem wraz z Jeffem opuścili salon. Szczerze? To nawet i lepiej.
Nansy była Jack'iem zafascynowana. Dokładnie przyglądała się każdemu ruchowi chłopaka i odprowadziła go nawet wzrokiem.
- To może ja pokażę Ci pokój.- Wpadłam z tekstem w pewnej chwili. Nie miałam z nią zbytnio tematów do rozmowy, bynajmniej obawiałam się nich przy Jai'u.
W głowie jednak miałam do niej miliard pytań, jak nie więcej.
-Hai!- Krzyknęła dziewczyna i podniosła się z kolan chłopaka. Ten przeciągnął się i również wstał. Wrócił na dwór po walizkę dziewczyny i podążył za nami, do wolnego pokoju, który mieścił się naprzeciwko mojego.
Drzwi od mojego pokoju (spalonego rzecz jasna) był uchylone, wiec Nansy doskonale widziała w jakich warunkach korzystam z pokoju.
-Może zamienimy się pokojami?- Wyrwała się nagle.
-C..Co? Ale po co?- Zdziwiłam się.
-Tak o, przecież to Twój dom, zasługujesz na lepsze warunki.- Uśmiechnęła się.
-Lubię mój pokój takim, jaki jest.- Wyjaśniłam pokazując dziewczynie jej nowy room.
Była zafascynowana, co chwilę pytała do czego służą poszczególne przyrządy. Bardzo chętnie jej wszystko wytłumaczyłam, pokazałam do czego służy i pomogłam się ogarnąć.
Chłopak Nansy przyglądał nam się z przyjaznym uśmiechem. Jak widać w końcu widział Nansy szczęśliwą, ale tak na prawdę.
W tym właśnie momencie, usłyszałam głos Jack'a.
-Nansy, chodź na chwilkę, coś Ci pokażę. Ale przyjdź sama, to niespodzianka.
Wtedy Nansy wybiegła z pokoju, a ja z Jai'em zostaliśmy w nim zamknięci.
*Przejdźmy do perspektywy Jeff'a *
Muszę przyznać, ten pomysł, na który wpadłem razem z Jack'iem, był świetny.
Ta nowa laska była niczego sobie, powiem, że wręcz świetna i urocza, jednak wkurwiała mnie.
Denerwowało mnie w niej praktycznie wszystko. Od twarzy zaczynając, na wnętrznościach kończąc.
Musiałem dać nauczkę Temu Gnojkowi, za to, że zjawił się u Eme w domu! Jakby nigdy nic..
Nanase z lekka się przeraziła, gdy Eme wraz z Tym Gnojem zostali zamknięci w pokoju a ona wciągnięta do pokoju Emeli, gdzie wydarzyło się tak wiele.
Tyle przelanej krwi, tyle przyjemności, tyle sprzeczek. Tyle wspomnień.
Jeff, przestań marzyć.
-Jeff, musimy zabrać sie do roboty, zaraz mi ucieknie!- Krzyczał Jack, który właśnie powalił dziewczynę na kolana. Przytrzymał jej ręce tak, by mu nie uciekła.
Wyciągnąłem nóż, by choć trochę się zabawić.
Najpierw rozciąłem tą czarną bluzę, którą na sobie miała.
Ona się zarumieniła. Co to miało być?
Następnie poszła jej sukienka. Ona zapiszczała.
Dziewica..
To było czuć z daleka..
Właśnie klęczała przede mną w samej bieliźnie. Trzeba coś z tym zrobić.
-Nie bój się Maleńka, Wujek Jeff da Ci porządną lekcje.- Wydukałem, patrząc bez żadnych emocji na jej twarz. Rozpiąłem spodnie, spuszczając je do kostek razem z bokserkami.
Nanase niemal od razu musiała zabrać się do roboty.
Płakała, co sprawiało mi przyjemność.
-Pomogę Ci, bo widzę, że Ci się do buźki nie mieści.- Odparłem rozcinając jej policzki.
Cierpiała, co sprawiło mi przyjemność. Jack milczał.
-No co stary? Czas się rozerwać. Bo zabawa w miłość mi się znudziła.- Zaśmiałem się.
-Przesadzasz Jeff, co ona Ci zrobiła?- Zaczął jej bronić.
-Oj daj spokój. Martwa nie będzie pamiętać.
Wtedy Jack zamilkł. Było mu jej szkoda? No a mi? Wcale.
Gdy Nanase miała już rozcięte policzki, znów zabrała się do roboty, z moją jednak pomocą. Sama nie chciała być posłuszna.
Dziwi mnie, czemu się nie broniła.
Może nie było przy niej jej duszka? Ojoj, biedna.
Gdy już znudziło mi się, to co robiła, założyłem bokserki i zapiąłem spodnie. Wtedy wraz z Jack'iem położyliśmy ją na łóżku, gdzie niemal od razu była przywiązana.
Tam zacząłem ją bić.
Tak, bić.
Kilka sierpowych a jej idealna twarz nie była już taka idealna.
Następnie kopałem ją po brzuchu, rozcinając jej skórę w kilku miejscach.
Gdy już zaczęła mi sie podobać, chciałem to zakończyć.
-Jeff, dość już. Dajmy jej spokój.- Przerwał mi Jack.
-Ja się stąd wynoszę.-Dodał.
-Tchórz! -Krzyknąłem, jednak Jack opuścił już pokój.
Chciałem jeszcze się zabawić, w końcu nie można przepuścić takiej okazji.
Rozciąłem jej majtki, następnie zdjąłem swoje spodnie.
Potem stała się już wiadoma rzecz.
~*~
Po całym zdarzeniu, zauważyłem, że bransoletka, jaką dziewczyna miała na ręce zaczęła świecić, a ona płakała.
Wystraszyłem się, gdy nagle w drzwiach stanął Hades.
-Tatusiu.. Ja nie chcę tu zostać..- Płakała i dławiła się łzami.
Wyciągnąłem nóż w obronie własnej, jednak Hades sie odezwał z nienawiścią w głosie.
-Schowaj ten nóż głupcze, mogę się Ciebie pozbyć jednym kiwnięciem. A teraz wynoś się, zanim zrobię to, co powiedziałem,
Przestraszyłem się. Uciekłem przez okno, by nic mi sie nie stało.
*Wróćmy do perspektywy Nansy*
To było okropne!
Wszystko mnie bolało, a co najlepsze- on mnie ohańbił w najgorszy możliwy sposób.
Wtedy wszedł Tatuś.
-Tatusiu.. Ja nie chcę tu zostać..- Płakałam, dławiłam się łzami. Miałam dość. Chciałam wrócić do Podziemia, do Maxa. Chciałam wrócić tam z Jai'em.
Wtedy właśnie Jeff wyciągnął nóż,jakby chciał się bronić. Tatuś jednak odezwał się poważnie, jak zawsze.
-Schowaj ten nóż głupcze, mogę się Ciebie pozbyć jednym kiwnięciem, A teraz wynoś się, zanim zrobię to, co powiedziałem.
Jeff wystraszony uciekł przez okno, a Tatuś niemal od razu rozwalił sznur, którym zostałam przywiązana.
-Gdzie Jai? Miał Cię chronić!
-N..Nie wiem..-Wydukałam.
Wtedy Tatuś rzucił mi jakąś koszulkę, którą założyłam na siebie niemal od razu.
Była o dużo dłuższa, niż mogłam się spodziewać.
-Kurwa. Córeczko, teraz niestety nie mogę dłużej zostać, jednak wrócę. Zobaczymy, co zrobimy z tym gnojem. Nie mam tu zbyt dużo siły, więc przykro mi, nie pomogę Ci teraz.
Jednak nie martw się, Jai Ci pomoże, zaraz powinien tu być.
Wtedy Tatuś zniknął.
Siedziałam sama, patrzyłam za okno i zastanawiałam się, czy może nie uciec.
W końcu on zrobił coś najgorszego.
Gdy o tym myślę, przechodzą mnie ciarki.
Dlaczego.. Dlaczego ja?
Wtedy do pokoju wszedł Jai.
Patrzył na mnie zaszokowany. Nie wiedział co ma powiedzieć.
Ja również..
[*]
Jest 12 :)
Myślę, że się spodoba.
Co myślicie o Jeffie? :3
Pozdrawiam.
~/Eme.

